Mamy z tym zawsze problem. Jak się określić? Kim w zasadzie jesteśmy? Biurem podróży? No nie bardzo, bo co prawda ciągle gdzieś jeździmy, ale nie o jeżdżenie tu chodzi. Gdybyśmy mieli być samochodem, bylibyśmy Astonem Martinem – nie wsiadacie do niego, żeby przemieścić się z miejsca A do miejsca B, tylko żeby czerpać przyjemność z jazdy. Gdybyśmy byli jedzeniem, bylibyśmy pizzą. Nie jecie jej po to żeby zaspokoić głód, tylko żeby cieszyć się z każdego smakowanego kawałka. A na koniec mieć błogi uśmiech zadowolenia na twarzy, choć wiecie, że zgrzeszyliście. Gdybyśmy mieli być alkoholem, bylibyśmy prosecco – choć spodziewacie się, że rano możecie cierpieć, lejecie go w siebie bez ograniczeń. Gdybyśmy mieli być zwierzęciem, bylibyśmy koalą. Bo koale są super. Wiecie o co chodzi? Nie organizujemy Wam wycieczek. My organizujemy Wam czas, poza domem, tak że nieważne gdzie z nami jesteście, marzycie, żeby ten czas się nigdy nie skończył. Nie jesteśmy więc biurem podróży. Jesteśmy Epic Time.